|
Biskup Nikolaus Messmer, S.J., Apostolski Administrator w Kirgistanie
Adres:
Telephone: + 996 312 376705 E-mail: nikmessmer@hotmail.com
Apostolska Administartura w Kirgistanie w Catholic-Hierarchy
|
![]() |
|
"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię" Mk 16,
Większość ludności to muzułmanie - choć nie można powiedzieć, żeby Kirgizi byli szczeg�lnie przywiązani do swojej wiary. Chrześcijaństwo w Kirgizji pojawiło się we wczesnym średniowieczu, kiedy przybyli tutaj nestorianie. Do dnia dzisiejszego zachowały się na Jedwabnym Szlaku ich klasztory. W XIII-XIV misjonarze - franciszkanie podjęli pr�by ewangelizacji tutejeszych narod�w. Wsp�łcześnie pierwsi katolicy pojawili się w Kirgizstanie pod koniec XIX - byli to polscy i niemieccy osadnicy. Jednym z nich był słynny podr�żnik Przewalski. W latach 30 i 40-tych XX wieku dzisiątki tysięcy katolik�w: Polak�w, Ukrańc�w, Niemc�w, Litwin�w i Koreańczyk�w - zostało zesłanych przez Stalina do Kirgizji. Jeden z największych punkt�w zbiorczych armii Andersa mieścił się Dżalalabadzie, kt�ry stał się słynny w całym świecie w marcu 2005 roku, bo właśnie tutaj rozpoczęła się rewolucja, kt�ra pozbawiła władzy prezydenta Askara Akajewa. Pod koniec lat 50-tych niemieccy katolicy podjęli pr�bę założenia parafii niedaleko od stolicy. Niestety bardzo szybko ich dom modlitwy został zlikwidowany, a ksiądz i kilku aktywnych parafian aresztowanych. W latach 60-tych udało się już założyć legalną parafią i wybudować w Biszkeku niewielki kości�łek, jak do tej pory jedyny w Kirgizji. Proboszczem był przez długie lata były więzień łagr�w Ks. Michael K�hler i aż do lat 90 większość parafian to byli Niemcy. Pod koniec lat 80-tych opiekę nad katolikami w Kirgizji wzięli na siebie jezuici. W Kirgizji pracuje 13 misjonarzy (ksieży i si�str zakonnych), w tym trzech Polaków: Ks. Jerzy Jędrzejewski z diecezji warszawskiej, i dwaj jezuici: Ojciec Krzysztof Korolczuk i brat Damian Wojciechowski.
Głï¿½wną przyczyną ostatniej rewolucji jest niewątpliwie straszna bieda, kt�ra szczeg�lnie dotyka prowincji. Większość mieszkańc�w jest bezrobotna i żyje dzięki uprawianiu przydomowych ogr�dk�w. Emeryci otrzymują około 5-10 $ miesięcznie - za 1 $ można kupić 10 małych chleb�w. Kobiety pracujące w polu po 10 godzin przy 40 stopniowym skwarze otrzymują 1 $ dziennie i taką zapłatę uważa się za nienajgorszą. Wiele dzieci jest bezdomnych lub pracuje zamiast się uczyć. Na wsi praktycznie nie działa służba zdrowia, a w mieście za wszystko trzeba płacić. Spotykałem się z przypadkami, kiedy ludzie osobiście robili sobie operacje przy pomocy noży kuchennych. Alkoholizm i kryzys rodziny to ogromne problemy będące spadkiem po 70 latach komunizmu, kt�re w dużej mierze dotykają także katolik�w. Dodatkowym problemem są uchodźcy z Tadżykistanu (gdzie na początku lat 90 trwała kilka lat wojna domowa, kt�ra pochłonęła dziesiątki tysiecy ludzkich istnień), z południa Kirgizstanu i z Uzbekistanu.
Najważniejsze dla tych ludzi jest to, że ktoś o nich pamięta i ich lubi. Mamy
pozwolenie odzwiedzać 12 więzień: w tym także więzienie dla kobiet i dla
niepełnoletnich. W dw�ch więzianiach mamy grupy modlitewne, gdzie więźniowe
regularnie się spotykają, a my głosimy im konferncje o modlitwie i Biblii, a
także przygotowujemy do sakrament�w - szczeg�lnie do spowiedzi. W więzieniu
kobiecym mamy trzy takie grupy - w tym także w części przeznaczonej dla
chorych i dla kobiet z dziećmi. Dużym problemem w więzieniach jest wyżywienie
i odzież. Matki prosiły nas ostatnio o mydło dla swoich dzieci. Na dzienne
wyżywinie więźnia przeznaczona jest r�wnowartość jednego bochenka chleba.
Bardzo wielu więźni�w choruje na gruźlicę. Trzeba też powiedzieć, że do
więzienia trafiają nie tylko winni, lecz także ci kt�rzy nie byli w stanie dać
łap�wki milicji, prokuratorowi albo sędziemu.
W domu starc�w
w Dżalalabadzie żyje zupełnie samotna Pani Regina Buczek, kt�ra w 1944 roku
wyjechła z Polski, z Łukowa. Wkr�tce zmarł jej mąż, a potem jedyne dziecko na
malarię. Potem pracując przy wyrębie tajgi na p�łnocy Syberii, niedaleko od
Norylska, straciła palec. Przejechała na południe Kirgzistanu i całe życie
pracowała w stołï¿½wce - kiedy komunizm upadł, jej fabryka została zlikwodowana,
zaginęły wszystkie dokumenty (ZUS, a nawet dow�d osobisty) i jeszcze kilka lat
pracowała za jedzenie i mieszkanie w prywatnym barze. W domu starc�w otrzymuje
miesięcznie jedno mydło, dwie rolki papieru toleatowego i 8 som�w (około 20
cent�w), za kt�re może kupić 1,5 bochenka chleba. Utrzymuje się przy życiu,
myjąc zmarłych pensjonariuszy i piorąc ubrania tych, kt�rzy są obłożnie chorzy
i mają jakieś pieniądze. Pomagając tym wszystkim ludziam nie ma dla nas
r�żnicy czy pomocy potrzebują katolicy, protestanci, muzułmanie czy
prawosławni. |